register
Disease Place Number of Cases
show the keywords found by daniel
Document language : pl
Czy grozi nam największa epidemia w dziejach ludzkości?

DAnIEL tagged this document as relevant

Implicit Location : Polska

Czy grozi nam największa epidemia w dziejach ludzkości?

Wszystkie informacje dotyczące śmiercionośnego wirusa grypy, skonstruowanego przez holenderskiego naukowca Rona Fouchiera, została utajniona ze względu na podwyższone ryzyko ataku bioterrorystycznego. Niestety wiele danych już wyciekło. Czy grozi nam największa epidemia w dziejach ludzkości?

Gdy w listopadzie 2011 roku holenderski wirusolog Ron Fouchier z Erasmus Medical Centre ogłosił podczas konferencji naukowej, że w trakcie badań nad wirusem grypy w jego laboratorium powstał niezwykle niebezpieczny szczep, w świecie naukowym (i nie tylko) wybuchła burzliwa dyskusja. Stało się oczywiste, że wolny dostęp do publikacji naukowych w tym przypadku może być niezwykle brzemienny w skutki.

Zgodnie z założeniami współczesnej metodologii badań, tzw. „otwartej nauki”, badacze umieszczają wszystkie swoje publikacje w internecie. Wiele z nich można ściągnąć w postaci pliku pdf bez konieczności rejestracji, za inne zaś trzeba zapłacić. Na tej zasadzie również dostęp do „przepisu” na śmiercionośnego wirusa miałby praktycznie każdy.

Oliwy do ognia dolał redaktor pisma „Science”, który połknął haczyk interesującego tytułu i pojechał do Erasmus Medical Centre, by przeprowadzić szczegółowy wywiad z Ronem Fouchierem. Naukowiec chętnie zdradził wiele kluczowych informacji na temat swojej pracy.

W grudniu 2011 roku środowisko międzynarodowe podjęło stanowcze kroki. Amerykańska Narodowa Rada Doradcza do spraw Biobezpieczeństwa (US National Science Advisory Board for Biosecurity - NSABB) zaapelowała zarówno do Fouchiera, jak i innej grupy wirusologów z Uniwersytetu w Wisconsin, którzy równolegle prowadzili badania nad tym szczepem, o utajnienie wszystkich dokumentów dotyczących feralnego wirusa grypy. Od czasu zamachu na World Trade Center, a także epizodycznych ataków z użyciem przetrwalników wąglika, kwestia zagrożenia bioterrorystycznego traktowana jest bardzo poważnie.

Jak doszło do stworzenia wirusa?

Pierwotnym celem badań Fouciera było poznanie szczegółowej budowy i mechanizmów odpowiadających za wyjątkowe właściwości chorobotwórcze wirusa typu H5N1. W trakcie prowadzenia eksperymentów naukowcy uzyskali jednak nowy szczep, w którym doszło do pięciu niewystępujących wcześniej mutacji. Ich efektem było znacznie łatwiejsze rozprzestrzenianie się wirusa i o wiele wyższa zdolność do infekowania niż tzw. wirusa ptasiej grypy, który po raz pierwszy wyizolowano w Azji w 1997 roku, a który zabił do tej pory ok. 500 osób.

Fouchier prowadził eksperymenty na fretkach, które są tzw. organizmem modelowym do badań nad wirusem grypy, ponieważ ich układ oddechowy działa na podstawie tych samych mechanizmów, co ludzki. Wysoka śmiertelność wśród badanych zwierząt oznacza, że gdyby wirus przedostał się do środowiska, mógłby wywołać epidemię, która pochłonęłaby miliony ofiar w ludziach.

- Nie przychodzi mi do głowy żaden inny patogenny organizm, bardziej niebezpieczny niż ten. W porównaniu z nim, nawet wąglik jest niewinny – powiedział Daily Mail Paul Keim z U.S National Science Advisory Board for Biosecurity (NSABB), agencji doradczej, zajmującej się m.in. zagrożeniem bioterrorystycznym.

Co nam grozi?

Zagrożenie jest jak najbardziej realne, zwłaszcza, że Fouchier zdradził wcześniej, że do stworzenia śmiercionośnego szczepu wcale nie trzeba było korzystać z jakichś nowoczesnych technologii, doszło do tego bardzo prostą i tania metodą pasażowania wirusa przez kila pokoleń. Badacz wprawdzie zgodził się nie ujawniać dalszych szczegółów tej procedury, jednak informacje, które już zostały podane oraz te, które trafiły w ręce co najmniej kilkudziesięciu naukowców, z którymi Fouchier się konsultował, mogą wystarczyć, by doszło do powielenia wirusa przez jakiegoś nieodpowiedzialnego, szalonego lub zdesperowanego człowieka.

Bardzo trudno przewidzieć jakie skutki mógłby nieść za sobą atak bioterrostyczny z wykorzystaniem tego wirusa. Jego główną „zaletą” z punktu widzenia bioterrorystów jest to, że rozprzestrzenia się drogą wziewną i łatwo przenosi się z jednego organizmu na drugi - w tym wypadku możemy więc założyć, że jeden człowiek będzie szybko zarażał kolejnych ludzi. Jako że zgodnie z podanymi informacjami stworzenie wirusa nie wymaga bardzo specjalistycznego sprzętu, koszty wyprodukowania takiej broni nie są duże, a co za tym idzie, niemal każda organizacja terrorystyczna na świecie mogłaby sobie na taką operację pozwolić.

Oszacowanie strat w ludziach jest bardzo trudne, nawet w przypadku naturalnego rozprzestrzeniania się wirusa służby medyczne mają problem z podaniem liczby zakażonych. W przypadku epidemii w wielu państwach, a nawet na kilku kontynentach, musi minąć trochę czasu zanim dane spłyną do Światowej Organizacji Zdrowia. Jednym ze współczynników pomocnych przy takich szacunkach jest tzw. R0, czyli podstawowy współczynnik reprodukcji, oznaczający ile osób statystycznie zaraża się od jednego nosiciela. W przypadku wirusa „zwykłej” grypy R0 wynosi 1 – jedna osoba zaraża średnio jedna kolejną, SARS 2-3, ospy prawdziwej 5-6, a dżumy 12-18.

W przypadku chorób roznoszonych drogą kropelkową, jak np. grypa, liczba zakażonych rozwija się więc jak przy efekcie kuli śniegowej. W ciągu kilku dni zarażone mogą być setki, a nawet tysiące osób, poprzez kontakt ze śliną chorych rozpryskiwaną wokół, gdy kaszlą lub kichają, a także poprzez kontakt z dotykaną przez nich powierzchnią. Każda osoba dotyka okolic swoich ust około 2 tysięcy razy w ciągu doby, w międzyczasie kilka-, a nawet kilkanaście tysięcy razy dotyka innych przedmiotów, w tym powierzchni „wspólnych” takich jak klamki, uchwyty, przyciski w windzie, na domofonie, telefonie w biurze.

Pandemiczny wirus grypy „hiszpanki” miał R0=2-3. Zakładając, że nowy, silnie patogenny wirus grypy mógłby być groźniejszy od niej, można założyć, że epidemia rozprzestrzeniałaby się błyskawicznie.

Epidemia strachu

Problem epidemii w XXI wieku został bardzo wiernie oddany w filmie „Epidemia strachu” (org. „Contagion”) w reżyserii Stevena Soderbergha. Reżyser oraz scenarzysta Scott Z. Burns podczas produkcji filmu oddali się w ręce wybitnego specjalisty profesora, Iana Lipkina, o którym mówi się, że jeśli on nie potrafi zidentyfikować jakiegoś patogenu, nikt tego nie zrobi.

Proces rozprzestrzeniania się wirusa oraz procedury kierujące do jego zidentyfikowania i odkrycia szczepionki zostały przedstawione z dbałością o najmniejsze szczegóły. Każda scena w laboratorium była poprzedzona próbą z udziałem profesora Lipkina, który instruował aktorów jak krok po kroku przeprowadzić dane badanie, aby wyglądało to tak samo jak podczas prawdziwej pracy w laboratorium najwyższego stopnia bezpieczeństwa, tzw. biosafety level (BSL4).

Profesor Lipkin był również twórcą genetycznego modelu śmiercionośnego wirusa, który był winowajcą epidemii. W filmie wyjaśniono jakie cechy wirusa powodują jego wyjątkową zjadliwość. Natura potrafi być najbardziej wyrachowanym bioterrorystą – jak widać w „Epidemii strachu” wystarczy, by nieodpowiedni nietoperz napotkał na swej drodze nieodpowiednią świnkę, a ta trafiła w ręce nieodpowiedniego kucharza i globalna katastrofa gotowa. Zabójczy filmowy wirus powstał w taki sam sposób, jak dzieje się to w naturze - dwa niegroźne typy wirusa, jeden przebywający bezobjawowo w organizmie nietoperza i drugi, równie niegroźny w organizmie świni, spotykając się, tworzą wybuchową mieszankę, którą może zarazić się człowiek kompletnie nieodporny na tego typu intruza. Ciało człowieka, które nigdy wcześniej nie napotkało podobnego mikroorganizmu, nie potrafi się przed nim bronić. Układ immunologiczny nie potrafi go nawet wykryć, więc wirus mnoży się bardzo szybko i zabija ciało komórka po komórce, jednocześnie szybko rozprzestrzeniając się na inne, nieświadome tego faktu osoby.

Nasze typowe zachowanie jest tu również kluczowym elementem, ponieważ słabo dbamy o higienę. Jak zaznaczono wcześniej, bardzo często dotykamy swoich ust oraz innych przedmiotów, nie zasłaniamy ust przy kichaniu i kaszlu, chodzimy do pracy i szkoły z objawami przeziębienia, bagatelizując przyczyny złego samopoczucia. Na domiar złego, budujemy wielkie, przeludnione aglomeracje i korzystamy z komunikacji miejskiej, ułatwiając groźnym patogenom rozprzestrzenianie się na masową skalę. Jak pokazuje przykład z „Epidemii strachu”, wystarczy, by jedna zarażona osoba wsiadła do samolotu, by choroba rozprzestrzeniała się na kilku kontynentach. Wbrew pozorom nie jest to przesada, tak typowa dla amerykańskiego kina.

Jak szybko może dojść do epidemii?

Fazy epidemii groźnego wirusa rozprzestrzeniającego się drogą wziewną zostały równie realistycznie oddane w filmie Soderbergha. Prześledźmy je krok po kroku:

Dzień 1 – chwila pierwszego zakażenia, chory nie jest świadomy tego, że ma w sobie wirusa

Dzień 2 – chory, choć nie odczuwa objawów choroby, zaraża osoby, z którymi ma bezpośredni lub pośredni kontakt (dotyk, szklanka, winda), liczba zarażonych wzrasta wykładniczo – każdy zarażony zaraża 2-3 kolejne osoby.

Dzień 4 – symptomy choroby nasilają się, chory zaraża coraz więcej osób, pierwszy chorzy umierają

Dzień 5 – śmierć kilku kolejnych chorych, liczba zarażonych wzrasta do kilkuset lub nawet kilku tysięcy, rozpoczyna się procedura identyfikacji patogenu przez wyznaczone służby, w USA jest to Center of Disease Control (CDC), rozpoczyna się śledztwo w sprawie przebiegu zakażeń

Dzień 8 – informacje o rosnącej liczbie chorych i trudnościach z identyfikacją wirusa w placówkach służby zdrowia spływają do WHO z różnych krajów, trwa epidemiologiczne śledztwo, mające na celu odnalezienie pierwotnego źródła zakażenia. Na całym świecie mogą być już setki tysięcy zakażonych i kilkadziesiąt - kilkaset przypadków śmiertelnych’ powstają pierwsze szpitale polowe oraz rozpoczyna się kwarantanna w miastach o największej liczbie zachorowań, chorzy nie mogą opuszczać swoich domów, dzieci nie chodzą do szkół; Epidemiolodzy z CDC uzyskują kod genetyczny patogenu i pracują nad jego identyfikacją oraz mechanizmem infekcji i potencjalnym leczeniem

Dzień 12 – Liczba zarażonych wzrasta do kilku milionów; próby wyhodowania wirusa w warunkach laboratoryjnych oraz próby wyprodukowania szczepionki

Dzień 18 – Kwarantanna ma bardziej restrykcyjne warunki, w USA gwardia narodowa blokuje wyjazd z miast; narastają niepokoje społeczne, rodzą się pierwsze teorie spiskowe; zmarli chowani są w masowych grobach

Dzień 26 – Sytuacja społeczno-ekonomiczna jest bardzo napięta, rozpoczyna się racjonowanie żywności i leków, wybuchają zamieszki, napady rabunkowe na sklepu i domy, a nawet morderstwa

Dzień 29 – Na całym świecie zmarło kilkadziesiąt milionów osób, w CDC sukcesem zakończyły się próby szczepień na zwierzętach, rozpoczynają się próby na ludziach; produkcja i dystrybucja szczepionki będzie trwała kilka miesięcy,

Dzień 133 – pierwsze partie szczepionki trafiają do wybranych grup społecznych – możliwe ataki terrorystyczne, porwania i wymuszenia leku,

Dzień 200 – cała populacja na Ziemi zostaje zaszczepiona. Liczba ofiar wirusa mogła osiągnąć od kilkuset milionów, nawet do miliarda osób; epidemiolodzy z WHO podają oficjalny raport podając pierwotne źródło zarażenia i szczegóły przebiegu fali zakażeń.

Plotka groźniejsza od wirusa

Przedstawiona potencjalna sekwencja zdarzeń nie uwzględnia sytuacji ekonomicznej państw, ale można założyć, że doszłoby do poważnego kryzysu w krajach o największej zachorowalności. Ponadto w obecnych czasach kluczowym elementem jest sfera mediów społecznościowych, które wywierają bardzo silny wpływ na ludzi i to w ekspresowym tempie. O ile władze państw podają do informacji publicznej komunikaty bardzo ostrożnie z obawy przed niepotrzebna paniką, nauczone doświadczeniem np. po epidemii ptasiej grypy, o tyle zwykli ludzie przy użyciu facebooka czy twitterze, dzielą się swoimi obawami i spiskowymi teoriami z innymi. Plotka może w tej sytuacji być jeszcze groźniejsza od samego wirusa. Pojawiają się osoby, chcące zyskać na rozgłosie, jak filmowy bloger Alan, który, chcąc dociekać prawdy, podburza ogromne rzesze ludzi przeciwko władzy i służbie zdrowia, nakłaniając ich do stosowania niesprawdzonych środków leczniczych i zniechęcając do szczepień.

Zauważmy, że model ten odnosi się wyłącznie do naturalnego rozprzestrzenienia się wirusa z jednego pierwotnego źródła, od jednego nosiciela. W przypadku ataku bioterrorystycznego z wykorzystaniem dużej liczby zakaźnych wirusów, np. na kilka wielomilionowych aglomeracji, skala problemu oraz szybkość, z jaką rosłaby liczba zakażonych, byłaby zupełnie inna, trudna nawet do wyobrażenia.

Podsumowanie

Globalna epidemia to jedna z największych i najbardziej przerażających katastrof, jakie możemy sobie obecnie wyobrazić, zwłaszcza w obliczu mnogości jej konsekwencji społecznych i ekonomicznych. W tej sytuacji stanowcze działania środowiska międzynarodowego, podjęte wobec naukowców, którzy skonstruowali groźnego mutanta wirusa grypy, są jak najbardziej zasadne. Ograniczenie dostępu do niego i wszelkich informacji o tym, jak powstał, może uchronić nas przed niezwykle niebezpieczną epidemią. Niestety, sama natura może nas kiedyś przechytrzyć i zadrwić sobie z naszych środków bezpieczeństwa. Obyśmy tylko nigdy nie musieli przekonać się o tym na własnej skórze.

Annotations

by : Anonymousdisease : NA place : NA Number of cases : unknown